Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowy rok. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowy rok. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 lutego 2016

...witam w Nowym Roku i...nadrabiam zaległości :-)

Każdy ma swojego superbophatera :-)
Witajcie po dłuższej przerwie :-) Najmocniej przepraszam wszystkich Czytelników mojego bloga za dłuższą przerwę w aktualizacji. Tak się złożyło, że trochę zajęć spadło na człowieka, które w gąszczu dnia codziennego sprawiły, że blog musiał zejść na plan dalszy. Nie zmienia to faktu, że w międzyczasie działo się naprawdę wiele, a może jeszcze więcej. Postaram się w dużym skrócie zrelacjonować specjalnie dla Was ostatnie dwa miesiące moich opolsko-tarnobrzeskich zmagań, jak i spotkań z ukochanym bohaterem, który niedawno zaskoczył mnie tak mocno, że łzy cisnęły się do oczu :-) Natomiast dla wszystkich, którzy sądzili, że Opolanin w Tarnobrzegu przestał nadawać, pragnę uzmysłowić, że wszystko jest pod kontrolą a sam autor miewa się wyśmienicie, zyskując nową energię do działania :-) Zaczynamy!

piątek, 18 grudnia 2015

1:0 do przerwy! Idą zmiany :-)

Po niemal 10-ciu godzinach spędzonych za kierownicą, dwóch godzinach walki na sali sądowej o każdą minutę spędzoną z synkiem... nastąpił mały...wielki przełom :-) Po długiej i wcale nie prostej a czasami nierównej walce o zabezpieczenie kontaktów, koniec roku 2015 spędzam z moim bohaterem w Tarnobrzegu :-) I tylko wściekła obrona przed możliwością wyjazdu synka na kilka świątecznych dni do Opola oraz moja kompromisowa postawa sprawiły, że jeszcze musimy chwilkę zaczekać na cel, który sobie postawiliśmy. Będziemy po raz pierwszy wspólnie świętować nadejście Nowego Roku a dodatkowy czas jaki otrzymaliśmy wykracza znacznie poza całość tego, co otrzymywaliśmy do tej pory jak i minimalistyczne oczekiwania drugiej strony :-)

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Noworoczne spotkanie w Tarnobrzegu na TAK :-)

Lód czy mgła, dla mnie to bez znaczenia :-)
Pierwszy weekend Nowego Roku był jednym z najcudowniejszych jakie przeżyłem. Jestem niezwykle uradowany, że po raz pierwszy od dwóch miesięcy mogłem spędzić niemal pełen weekend z moim dużym bohaterem, choć nie obyło się bez drobnych problemów, które powoli są pacyfikowane w sposób naturalny, czyli jak Bóg i najwyższy budynek w Tbg nakazał :-) Po przejechaniu niemal 4 tys. kilometrów mogliśmy w końcu cieszyć się naszym spotkaniem przez niespełna 8 godzin rozłożonych na dwa dni ;-) To prawdziwy sukces, z którego cieszę się jak...dziecko :-)