poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Weekend w Tarnobrzegu 8-10 sierpnia 2014

Opolanin w TBG
Kolejny weekend w Tarnobrzegu i Sandomierzu za mną...aż żal było wracać po tylu atrakcjach jakie mnie spotkały ;-) Co prawda nie zawsze były to sympatyczne sytuacje, na które niestety nie mam żadnego wpływu, ponieważ ludzie nie zmieniają się w ciągu jednego czy dwóch dni... Jednak żeby nie było od samego wstępu smutno to muszę przyznać, że dodatkowe palmy jakie przywitały mnie przy wjeździe na jezioro (a raczej chyba zalew ) wlały w moje serce mnóstwo optymizmu ;-) Ale po kolei :-)


Deszcz, chmury i pioruny...

Moją wyprawę rozpocząłem w ubiegły piątek późnym popołudniem. Do momentu wyjazdu świeciło pięknie słoneczko, a pogoda idealnie nastrajała na wodne i słoneczne kąpiele. Oczywiście gdy tylko wyruszyłem w stronę Podkarpacia zostałem dosłownie zalany strugami deszczu a w międzyczasie podziwiałem błyski piorunów na niebie ;-) Praktycznie cała droga upłynęła pod znakiem jesiennej pogody oraz korków na jakie natrafiłem m.in. w Szczekocinach, gdzie główna droga w mieście jest gruntownie przebudowywana i należy swoje odstać niczym na bramkach na autostradzie ;-) Tak czy siak nie w takich warunkach jeździłem do Waszego miasta i choćby burza pustynna po drodze mnie spotkała to i tak zawsze tam dotrę ;-)


Deszcze i burze ale ważne, że w stronę TBG
Korek w Szczekocinach...cierpliwość wskazana :-)

Tarnobrzeg remontami stoi....

Po pięciu godzinach jazdy i postoju w Nagłowicach dotarłem do jednego z piękniejszych widoków jaki wzbudza mój uśmiech w TBG, czyli mostu nad Wisłą przy wjeździe w granice miasta. Nie wiem dlaczego, ale za każdym razem widzę most czuję się trochę jak w Toruniu, w którym gościłem aż...jednokrotnie ;-) Drugim momentem, w którym "banan" gości na moich ustach są wspomniane na początku palmy, które chyba zwiększyły swój stan posiadania ;-) Jeśli dobrze policzyłem to przy Wisłostradzie "zasadzono" już 5 palm! Poczułem się niczym w...Tunezji. Dla mieszkańca Opola to prawdziwa gratka, bo w naszym mieście trudno uświęcić tropikalne drzewka ;-) Sorry, ale taki mamy w Opolu klimat ;-)

Kocham ten widok :-)
Jestem w Tarnobrzegu czy w Tunezji ? ;-)

Gdy już dotarłem do ścisłego centrum mając zaledwie 200-300 m do hotelu, o którym marzyłem po ciężkim dniu w pracy i za kierownicą, utknąłem w korku przy stacji Shell... Po cichu miałem nadzieję, że od mojej poprzedniej wizyty w TBG roboty drogowe na ul Warszawskiej zostaną zakończone, ale srogo się zawiodłem... Po kwadransie jednak udało się dotrzeć tylnymi dróżkami do hotelu Zum, w którym zawsze spotykam się z niezwykłą życzliwością obsługi za co serdecznie dziękuję :-)

Tak blisko, a jednocześnie tak daleko ;-)

Weekend pełen emocji

Jak zawsze starałem się wykorzystać ten jakże krótki czas w TBG maksymalnie najlepiej jak potrafię. Wodne szaleństwa, harce na placach zabaw, powrót do czasów dzieciństwa w piaskownicy oraz spacery to największe szczęście jakie może mnie spotkać w TBG. Najważniejsze, że dopisała pogoda, która w dniu przyjazdu nie była zbyt łaskawa. W trakcie pobytu udało mi się po raz pierwszy odwiedzić salę zabaw Figloland, która jest prawdziwym rajem dla małych szkrabów. Mnóstwo atrakcji m.in. basenów z piłkami, zjeżdżalni, dzięki którym każde dziecko spędzi miło czas bawiąc się ze swoimi rówieśnikami. Ceny również pozytywnie mnie zaskoczyły. 2 godziny pobytu dziecka w Figlolandzie to wydatek rzędu 12 zł, czyli prawie tyle co przepyszny obiad w Twoich klimatach :-)

A propo's Twoich klimatów - które niedawno zachwalałem w osobnym poście - muszę przyznać się, że ponownie trafiłem do tej restauracji. To był po raz kolejny strzał w 10-tkę, ponieważ dawno nie skonsumowałem tak świetnie przyrządzonego obiadu ;-) Idealnie wytłuczony i przysmażony kotlet schabowy, świeżutkie ziemniaczki z koperkiem oraz zestaw surówek, które rozpływały się w ustach sprawił, że postanowiłem osobiście pogratulować właścicielowi wspaniałej obsługi, która zna się na gotowania jak nikt inny ;-) Wrócę do Twoich klimatów z pewnością. Może będę mógł liczyć na kartę stałego klienta? ;-)

Tutaj zjecie pyszny domowy obiad jak...u mamy ;-)

Bartosz Głowacki, kancelarie i budynek zagadka

Po obfitym obiedzie, który naładował mnie na kolejną część dnia, zrobiłem mały rekonesans po Starym Mieście, na którym moją uwagę zwrócił oczywiście pomnik Bartosza Głowackiego, a właściwie trzepoczące flagi naszego kraju oraz miasta TBG. Bardzo miły akcent ze strony władz miasta. Ogólnie staram się pielęgnować wartości patriotyczne, pamiętać o ważnych wydarzeniach historycznych dla naszego kraju i widząc obie flagi w centrum miasta poczułem swego rodzaju dumę z tego, że jestem Polakiem. Również w Opolu na jednym z największych rond w centrum miasta, niedawno pojawiła się biało-czerwona flaga na wysokim maszcie z czego jestem niezmiernie zadowolony. Za mało jest tego rodzaju akcentów i życzyłbym sobie aby tego rodzaju inicjatywy pielęgnować, tak jak ma to miejsce np. w Turcji, gdzie na każdym kroku ujrzycie państwową flagę wywieszaną w oknach domów również przez mieszkańców kraju bez żadnej okazji.

Piękny widok polskiej flagi w centrum TBG

W trakcie owego rekonesansu zauważyłem, że na przestrzeni raptem kilkuset metrów w licznych kamieniczkach znajduje się mnóstwo kancelarii adwokackich. Dosłownie jak grzyby po deszczu wyłaniają się jedna po drugiej :-) Bliskość sądu zapewne częściowo tłumaczy ich nadmiar, ale czy ich ilość nie wynika bynajmniej z rzeczywistego zapotrzebowania na tego rodzaju usługi? Czyżby mieszkańcy Tarnobrzega byli ludźmi konfliktowymi i rozwiązywali często swoje problemy drogą sądową? ;-) Jestem ciekaw czy to przypadek czy coś jest faktycznie na rzeczy ;-)

Jakiś czas temu pisałem o niezwykłej życzliwości mieszkańców Waszego miasta i nadal podtrzymuje moje zdanie, choć niestety z małymi wyjątkami...;-)

A teraz mała zagadka! Cóż to za budynek budują Wam tuż obok Sądu Rejonowego? Czyżby to pierwsza galeria handlowa w TBG? A może biurowce na kolejne kancelarie adwokackie ? ;-) Bardzo jestem ciekaw co znajdzie się w nowo powstającym budynku. Pomożecie? :-)

Budynek zagadka...podpowiecie co znajdzie się w tym miejscu?

Powrót do Opola ze smutkiem na twarzy...

Niestety w dniu wyjazdu nie udało mi się dotrzeć do Twoich klimatów - choć bardzo mi na tym zależało - z wielu niezrozumiałych dla mnie powodów, które zniszczyły mój i nie tylko mój cenny czas...

Już za 2 tygodnie ponownie zagoszczę w TBG i z uśmiechem na ustach, pełen naiwnej wiary w ludzi przejadę łącznie trasę prawie 750 km, spędzając w samochodzie łącznie ponad 12 godzin w palącym słońcu, strugach deszczu i burzach piaskowych, aby spędzić kilkanaście godzin z najcenniejszym skarbem na świecie :-)

PS. Jak się okazało na miejscu w Opolu, bardzo późną porą spotkała mnie niespodzianka jakiej się nie spodziewałem :-) Czasem wiara faktycznie czyni cuda :-)*

Nawet cień był z nami :-)

Czytaj również: Ostatni weekend lipca w Tarnobrzegu i Sandomierzu